Podsumowanie 2025

Tradycyjnie dziś bez zdjęć, za to z kulturowymi polecajkami z mojego 2025 roku.

Cześć!

Tradycyjnie (jeśli o tradycji można w tym przypadku mówić) dziś bez zdjęć, za to z kulturowymi polecajkami z mojego 2025 roku.

Literatura

  • Kolejny rok z rzędu udało mi się zrealizować mój cel czytelniczy, więc znowu daję sobie plusa. Pełną listę przeczytanych przeze mnie książek możesz znaleźć na moim profilu na Goodreads (zapraszam do dodania do znajomych).

  • Przeczytałem trzecią część Septologii Jana Fosse, wspaniała rzecz.

  • Dużo rozrywki dało mi „Wszystko, co lśni” Eleanor Catton. Czytałem na wakacjach i jest to w rzeczy samej wspaniała wakacyjna lektura.

  • Interesującą biografią było „Każda historia miłosna jest historią o duchach. Życie Davida Fostera Wallace'a” D.T. Maksa.

  • Równie interesująca była biografia „H.P. Lovecraft. Przeciw światu, przeciw życiu” Michela Houellebecqa

  • To jedyne dwie biografie, które przeczytałem w tym roku i mam apetyt na więcej. Jedną już nawet zacząłem czytać. Jaką? O tym za rok. Jeśli masz jakieś do polecenia, to czekam na mejla.

  • Jak co roku dosyć dużo czytałem z wydawnictwa ArtRage, głównie z ich serii Cymelia. Najlepsza według mnie to „Termush” Svena Holma oraz „Czwarty miecz. Historia Abimaela Guzmána i Świetlistego Szlaku” Santiago Roncagliolo.

  • Highlightem tego roku jest chyba książka „Fun City Cinema: New York City and the Movies that Made It” Jasona Baileya — smakowałem to sobie powoli, oglądając również opisywane filmy.

Filmy

  • Według mojego Letterboxd (zapraszam do dodania do znajomych) obejrzałem równe 100 filmów w 2025 roku. Całkiem dobry wynik! Pełną listę możesz znaleźć na moim profilu na Letterboxd (również zapraszam do dodania do znajomych).

  • Dużo z obejrzanych filmów było ze wspomnianej książki „Fun City Cinema”, pełną listę możesz zobaczyć na Letterboxd.

  • Najbardziej podobał mi się chyba „Jedna bitwa po drugiej”. Możliwe, że jeszcze można gdzieś złapać w kinach, ale jest też już na streamingach.

  • Obejrzałem również po latach drugi raz „Kids” i tym razem ten film zszokował mnie o wiele mniej niż lata temu. Zwłaszcza że poprawiłem sobie potem dokumentem „We were once kids”, w którym pokazano dużo rzeczy z zupełnie innej strony. Bardzo polecam takie filmowe combo.

  • Odnowiona wersja „Night of the Juggler” również zrobiła na mnie duże wrażenie. To się nazywa rozpoczęcia z wysokiego C — szaleńczy pościg za porywaczem córki już od pierwszych minut filmu.

  • Do tego dorzucam jeszcze „Armię Cieni” Jean-Pierre’a Melville’a. W zasadzie chyba postawiłbym na równi z moim ukochanym „Le Samouraï” tego samego reżysera (ale może to dlatego, że ”Armię...” widziałem w kinie i zrobiła przez to większe wrażenie?).

  • Seriali mało oglądałem w tym roku chyba, a już na pewno tegorocznych. Najlepszy „Mr. Scorsese” zdecydowanie.

  • „The Gilded Age” trzyma moim zdaniem poziom i czekam na kolejny sezon.

  • Zgapiłem sprawę festiwali i nie udało mi się za dużo w nich uczestniczyć. Jakieś pojedyncze filmy z Timeless Film Festival tylko, pewnie na palcach jednej ręki możnaby policzyć.

Muzyka

  • Zrezygnowałem ze Spotify, więcej muzyki słucham z winyli, zgrywam sobie z płyt CD, kupuję na Bandcamp, czasami na YT Music. To dla mnie duża zmiana na plus. Mniej papki, która leci z automatycznych rekomendacji, a więcej własnoręcznie wybieranej muzyki.

  • Duże wracałem do tego, co znam od lat — tak jak rok temu Sunny Day Real Estate (reminder to myself: kupić bilet na Offa, bo grają w tym roku), ale również Abilene, Amanda Woodward, Shikari i tym podobne rzeczy.

  • Postanowiłem odrobić pracę domową z klasyki rocka (i okolic) i nadrabiałem zaległości — Pearl Jam, Foo Fighters, Faith No More, Green Day, Death, Shelter.

  • Album, którego słuchałem najwięcej to „Cloud Factory” Mown (elektronika). Kupiony przypadkiem na Bandcamp, a regularnie do niego wracam.

  • Nowy album Rosalii spoko, ale singlem „Berghain” narobiła takiego smaka, że jednak czuję pewien zawód całością.

  • Nowy album Kae Tempest za to tip-top.

  • Moje największe odkrycie ze sceny hardcore/punk to Times of Desperation — militant vegan straigh edge metalcore, tak jak bozia przykazała (brakuje tylko skrzyżowanych kałasznikowów na okładce). Chciałbym, żeby udało mi się ich zobaczyć w 2026.

  • Koncertowo to nie wiem w sumie, chyba mało chodziłem, ale np. Turnstile spoko.

  • Końcówka roku to podjarka soundtrackami — z Ghostbusters, Home Alone, ale też np. Batmana czy Round Midnight.

I to na tyle, fajny to był rok. Zdjęcie to samo, co rok temu, ale bardzo je lubię, więc zostanie.

Szczęścia w 2026, oby był lepszy niż 2025,
Jakub